11 maja 2012

"Bel Ami" (Uwodziciel)

Gdyby to czy dany film mi się podoba czy nie było faktem decydującym przy pisaniu o nich, o tych, które mi się nie podobały nie pisałabym wcale. W wypadku tego zrobię wyjątek, głównie dlatego, że niedługo trafi do kin, i a nuż kogoś z Was najdzie ochota na kupienie biletu. Dlatego mówię Wam teraz: nie kupujcie, bo tylko zmarnujecie pieniądze.

Główny bohater filmu, młody żołnierz George, właśnie wrócił z frontu i bez grosza przy duszy próbuje szczęścia w Paryżu. Brzmi ciekawie, gdyby nie to, że na tym jednym zdaniu mogłabym zakończyć opowieść o całej fabule filmu. Celem "Uwodziciela" było pewnie pokazanie historii młodego chłopaka, który ze strachu przed biedą zatraca wszelkie morale, ale zamiast wyszedł z tego zlepek ciasnych kadrów skupionych na twarzy Pattinsona (bądź innych aktorów, raz na jakiś czas), który albo ma minę wielce boleściwą, albo pseudo-uwodzicielską albo uśmiecha się w iście nieodpowiednich momentach (chociażby kiedy mąż jednej z bohaterek leży na łożu śmierci). Uwodzenia w jego wykonaniu też zbyt wiele nie zaznacie - bohater Pattinsona nie wysila się zbytnio w tym aspekcie, gdyż ląduje w łóżku z każdą damą, która tylko na niego spojrzy. A kolejność lądowania jest zależna od aktualnych interesów naszego młodego żołnierza. Kurtyna opada, the end.

Trochę (co ja piszę - nawet bardzo) smuci mnie fakt, że cały czas przesiedziany w sali kinowej spędziłam na czekaniu aż na ekranie coś się w końcu wydarzy. Nie doczekałam się. I tylko trzy maleńkie plusiki nalezą się głównym damom (Thurman, Ricci i Scott Thomas), chociaż nawet ich talent nie zdołał mnie uratować przed zaziewaniem się na śmierć.

1 komentarz:

  1. Mam to do siebie, że przeczytawszy Twoją negatywną opinię, jeszcze bardziej jestem tego filmu ciekawa. Muszę sobie sama zdanie wyrobić :D Aczkolwiek posłucham się Twojej rady i do kina nie pójdę, bo pieniążków to może faktycznie szkoda;)

    OdpowiedzUsuń